Link ::
Wraz z Nowym Rokiem zabrałam się za swoją nieszczęsną magisterkę i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że tak zwana praca naukowa jest wyrafinowaną formą sadomasochizmu. Nie ma to żadnego związku z tematem, tym, czy na przykład jest to temat wybrany przez studenta, czy też wymuszony przez promotora, jakże naiwni są cwaniaczkowie sądzący, że dłubanie w seryjnych mordercach, kulturze masowej, tudzież japońskim średniowieczu będzie zajęciem fajnym, rekreacyjnym etc. Podejrzewam, że nawet przy temacie "Owoce roślin dyniowatych w ikonografii erotycznej prawicowych środowisk gejowskich na przełomie wieków" i tak musiałoby się to skończyć tak samo: komputer z otworzonym wordem, przed komputerem rozłożone skserowane źródło w obcym języku, z którego obficie czerpiąc tworzymy w pocie czoła akapity DZIEŁA, kalecząc przy tym radośnie język obcy lub ojczysty. W okolicy walają się kartki z rozrysowaniem koncepcyjnym udekorowane kwadracikami, kreseczkami i kółeczkami we wszystkich kolorach tęczy (sponsorowane przez 100yen shoppu), więcej kserówek oraz źródła zajumane od liczących na nas ludzi. Klawiatura laptopa otwiera przed nami świat tajemnych radości wprowadzania samogłosek z makronami za pomocą klawiatury numerycznej (hint - laptop klawiatury numerycznej nie posiada). Ginie rysik od touchpadu w słowniku języka japońskiego. Japonia śni się człowiekowi po nocach, co akurat nie jest takie złe: jakiś czas temu śniło mi się, że mam za oknem Wieżę Tokijską. W końcu po stworzeniu jednej strony (zabieg psychologiczny - piszę z pojedynczymi odstępami i w czcionce 9,5: ach cóż to za radość będzie, kiedy przerobię to na standard akademicki) odpalamy newgrounds i zaczynamy grać w takie hity jak ten:
Two Rooms.
Ale bywają jednak highlighty:
"W rok po objęciu urzędu przez Yoriyukiego rozpoczęła się konstrukcja dwupoziomowej bramy w świątyni Nanzenji. Budowa ta była wspierana i finansowana przez
bakufu. Rozwścieczyło to mnichów z góry Hiei, którzy, by wyrazić swój sprzeciw, wyruszyli do Kioto w szatach wojskowych, niosąc
mikoshi oraz gałąź świętego drzewa z opiekuńczego chramu Enryakuji, Hiejinja. W odpowiedzi na to opat Nanzenji, Jōzan, napisał paszkwil, w którym porównywał mnichów z Enryakuji do podstępnych małp, a ze znajdującej się u stóp góry Hiei Onjōji, do ropuch, co spotkało się ze zrozumiałym oburzeniem adresatów."
Poprzedni header bloga okazał się bardzo złym pomysłem. Wyniki ze stat4u utwierdziły mnie w przekonaniu, że świat zmierza ku zagładzie, ale wolę ich nie cytować, bo jeszcze bardziej się w tym przekonaniu utwierdzę. Niedawno aż dwie osoby weszły na bloga po wpisaniu w google frazy "tekst shout out louds impossible" - Ania Gacek to puściła czy jak?
Komentuj (2)